Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Dworek Mackie'go

Zapoczątkowane w połowie XVII wieku - pod kierunkiem Georg΄a Telliera – prace melioracyjne, pozwoliły przekazać część powierzchni Dolnego Miasta pod zasiedlenie. Początkowo –podobnie jak wcześniej – dominowały pastwiska należące do gdańskich rzeźników, ale już na przełomie XVII i XVIII wieku niektóre parcele zaczęły pełnić funkcje składów drzewnych i podmiejskich ogrodów. Ponieważ prawie każdy nowy posesor na swojej działce hodował drób, stąd północną część nowej dzielnicy nazywano „ Kurzym Zaułkiem”. Jednym z pierwszych gdańskich mieszczan, który zakupił spory szmat ziemi na Dolnym Mieście w pobliżu Bastionu Ogrodowego ( Herrengarten) był kupiec zajmujący się hurtowym handlem drewnem – Beniamin Macki (Maky). Na dwóch wąskich działkach (o numerach serwisowych 321 i 322) położonych przy ówczesnej ulicy Reutergasse ( Rajtarska – obecnie Sadowa), dłuższym bokiem przylegających do kurtyny wałów obronnych, zakłada on sad owocowy i duży ogród warzywny. Jednocześnie, tuż przy południowej pierzei ulicy Sadowej, wznosi niewielki drewniany dworek, który zapisał się w sposób trwały w dziejach Gdańska, gdyż w tym miejscu w nocy z 27/28 czerwca 1734 roku król Stanisław Leszczyński skrycie opuścił oblężone przez Rosjan miasto.
Ten niepozorny dworek bezpowrotnie znika w 1775 roku, a w jego miejsce pojawia się elegancki pałacyk, własność gdańskiej loży masońskiej – „ Eugenia pod Ukoronowanym Lwem”, której pierwszym mistrzem zostaje Daniel Gralath Młodszy, syn fundatora Wielkiej Alei.
Gdańscy masoni rezydują w swojej siedzibie do 1840 roku, kiedy teren ten zostaje urzędowo wywłaszczony i przejęty przez pruskie wojsko, a po rozebraniu stojących tam budynków i zniwelowaniu całej parceli, rozpoczyna się budowa warsztatów artyleryjskich, zarządzanych przez „ Kompanię Techniczną Artylerii”, których dalsze losy opisuję w „ chomiczku” zatytułowanym „ Królewskie Warsztaty”.