Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Francuskie Złoto

Wojna francusko - pruska zakończyła się porażką Francji, której skala była porażająca, niespotykana dotąd w dziejach tego narodu. Klęska pod Sedanem (2 IX 1870), gdzie do niewoli trafił Napoleon III oraz kapitulacja Paryża skutkowały przyjęciem bardzo niekorzystnych warunków zawartych w traktacie pokojowym. Oprócz utraty całej Alzacji oraz 1/3 Lotaryngii, Francja musiała wypłacić Prusom ogromną kontrybucję - 5 miliardów franków w złocie. Francuskie złoto, które w latach 1871-1873 napłynęło do Cesarstwa Niemieckiego, podziałało ożywczo na gospodarkę tego kraju. Niewielka, wręcz ułamkowa, część z tej kwoty trafiła także do Gdańska, pozwalając niektórym zakładom pracującym na rzecz pruskiego przemysłu zbrojeniowego przeprowadzić poważną modernizację. Jednym z dwóch gdańskich zakładów przemysłowych, które skorzystały z francuskiej kontrybucji była Gdańska Stocznia Cesarska. Po 1873 roku na jej konta wpłynęło 9,2 miliona marek, pozwalających - w ciągu najbliższych kilkunastu lat - całkowicie zmienić oblicze tego zakładu. W pierwszej kolejności rozebrano wszystkie obiekty pamiętające rok 1844, czyli początki produkcji drewnianych, żaglowych okrętów. Następnie zbudowano nowoczesne, murowane pochylnie, oraz zakupiono parowy, pięćdziesięciotonowy dźwig. Oprócz nieistniejących wcześniej obiektów biurowych i pracowni projektowych, pojawiła się również infrastruktura pomocnicza - w postaci instalacji gazowej i torów kolejowych. Dopełnieniem nowego wizerunku wojennej stoczni były różnego rodzaju warsztaty oraz kompleks szkół zawodowych, kształcących przyszłych okrętowców. Pierwszym okrętem zwodowanym w zmodernizowanej Cesarskiej Stoczni była korweta "Moltke" mająca już kadłub wykonany całkowicie ze stali.
Drugim zakładem przemysłowym, który otrzymał znaczący zastrzyk finansowy - w wysokości 4,5 miliona marek - była Gdańska Fabryka Karabinów mieszcząca się na Dolnym Mieście przy ulicy Łąkowej. Początki jej działalności sięgają lat czterdziestych XIX wieku, kiedy zaczął funkcjonować w tym miejscu mały zakład rusznikarski Theodora Behrendta. Sprzedany w 1853 roku pruskiemu państwu produkował broń aż do końca I wojny światowej. Francuska kontrybucja pozwoliła na znaczne powiększenie fabryki broni, zapewniając środki na zakup przylegających do niej terenów oraz spowodowała unowocześnienie parku maszynowego, dzięki czemu zwiększono dobową produkcję karabinów do wysokości 500 sztuk. Wystarczyło również pieniędzy na rozbudowę Warsztatów Artyleryjskich, zajmujących się produkcją i naprawą sprzętu wojskowego, zlokalizowanych przy ulicy Sadowej.