Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Gdańskie Pierniki

Mniej więcej w połowie XV wieku z cechu piekarzy pieczywa białego wyodrębniła się grupa rzemieślników specjalizująca się w produkcji tzw. galanterii piekarniczej. Już w 1460 roku cukiernicy otrzymują od Rady Miasta własny statut, w którym szczegółowo wymieniono, jakie "słodkości" mogą wypiekać. Ponieważ lista była bardzo długa, wymienię tylko niektóre smakołyki, jakie produkowano wówczas w Gdańsku: ciastka (w kilku rodzajach), pączki, bułeczki maślane z pszennej mąki, obwarzanki zwykłe oraz żółte (jajeczne), obwarzanki gotowane, strucle zwykłe i anyżkowe, pszenne sucharki z dodatkiem kminku (dla marynarzy), precle o różnych kształtach i wielkości. Należy także wspomnieć o piernikach, wypiekanych przez gdańskich cukierników, wśród których prym wiodły niewielkie pierniczki o korzennym smaku, nazywane - " dominiczkami". Te ostatnie w niczym nie ustępowały słynnym wyrobom toruńskich mistrzów i skutecznie konkurowały z nimi podczas corocznego Jarmarku Dominikańskiego. Nawet konkurenci z piekarskiej branży w swoich kronikach korporacyjnych z zazdrością pisali, że: "ludzie chętnie je jedzą" oraz "ulice nimi są zapełnione". Rzeczywiście słodkie bułki, ciasta i pierniki miały w Gdańsku ogromne powodzenie. Najłatwiej można je było kupić na niewielkim placu targowym, mieszczącym się obok kościoła Najświętszej Marii Panny, przy ulicy Kleszej. Mimo, że cukiernicy zajmowali na nim zaledwie niewielką połać, cały zakątek nazywano - Piernikowym Targiem.