Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Graf Majowy

W połowie XIV wieku, potomkowie najstarszych rodów zasiedziałych w Gdańsku od kilku pokoleń, założyli elitarne Bractwo Św. Jerzego. Ponieważ oprócz "starożytnego" pochodzenia obowiązywał także cenzus majątkowy, członkami tego stowarzyszenia zostawali wyłącznie najzamożniejsi reprezentanci gdańskiego kupiectwa. Oczywiście burmistrzowie, rajcy i ławnicy (patrycjat), z racji pełnionego urzędu, automatycznie wchodzili w skład tej organizacji. Początkowo junkrowie, - bo tak ich nazywano - grupowali się wokół jednej z ław Dworu Artusa. Później, od 1494 roku, rezydowali w Dworze Św. Jerzego, który zbudowali wyłącznie dla siebie. Głównym posłannictwem bractwa było wierne naśladowanie zwyczajów średniowiecznego rycerstwa, a systematyczne ćwiczenia prowadziły do zdobycia mistrzowskiej biegłości w posługiwaniu się każdym rodzaje broni. Corocznym sprawdzianem wojskowych umiejętności był Wielki Turniej, odbywający się zawsze w Zielone Świątki, które jak wiemy, przypadają najczęściej w maju. Pierwsza faza rywalizacji rozgrywała się u podnóża Grodziska, gdzie uczestnicy zawodów demonstrowali skalę opanowania jazdy konnej oraz umiejętność współdziałania z innymi rycerzami, przy tworzeniu taktycznych szyków zbrojnych. Natomiast decydująca batalia o zwycięski laur miała miejsce na Długim Targu, naprzeciw Dworu Artusa. Właśnie tam, przy licznie zgromadzonej widowni, w specjalnie wzniesionych szrankach walczono na "tępe kopie" oraz "goniono" do metalowego pierścienia. Triumfator otrzymywał prestiżowy tytuł Grafa Majowego, ale w zamian musiał sfinansować ucztę dla wszystkich uczestników turnieju.