Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

"Kafe Delfin"

Najpopularniejszym sposobem spędzania wolnego czasu, zarówno przez młodszych jak i starszych mieszkańców przedwojennej Oliwy, była wyprawa do kina. Jedyny oliwski kinoteatr noszący nazwę "Roxi-Lichtspiele", którego właścicielem był Willy Kuschel, mieścił się przy Am Schlossgarten 11 (obecnie -Jacka Rybińskiego). Zaraz po wojnie ten przybytek X Muzy dostąpił niebywałego zaszczytu, gdyż 6 lipca 1945 roku wyświetlono tu po raz pierwszy w dziejach Gdańska polski film. Ponieważ oliwski "Delfin" (początkowo "Polonia") był "oczkiem w głowie" mieszkańców dzielnicy, stąd wielki smutek i żal, gdy w latach 90 XX wieku nastąpiła likwidacja jedynego oliwskiego kina. Jakież było zdziwienie i radość, kiedy w kwietniu 2006 roku pojawił się nowy lokal gastronomiczny nazwany na pamiątkę oliwskiego kina  -"Kafe Delfin", mieszczący się w przyziemiu niewielkiej, piętrowej kamieniczki (nr17) a na dodatek położonej zaledwie kilkadziesiąt metrów od siedziby starego " Delfina".  Świetnym pomysłem właścicieli kawiarenki było urządzenie wnętrza w stylu "kinowym", gdzie zaraz po wejściu witają nas wielkie plakaty przypominające dwa "kultowe" dzieła sztuki filmowej - "Casablanka" z Humphreyem Bogartem i Ingrid Bergman oraz "Ojciec Chrzestny" z niezapomnianym Marlonem Brando. Wzdłuż ścian zamontowano także rozkładane fotele, pochodzące z dawnego kina "Leningrad", a na półkach wyeksponowano stare projektory i kamery filmowe. Najbardziej jednak rozczula wiernie odtworzony wizerunek kasjerki (pani Władzi), sprzedającej przez wiele lat bilety w nieistniejącym kinie "Delfin".