Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Królewska Rejterada

Ponieważ podczas oblężenia Gdańska w 1734 roku zasięg rosyjskiej artylerii nie obejmował wschodnich dzielnic miasta, jakiekolwiek wolne lokum znajdujące się na Długich Ogrodach i Dolnym Mieście było na wagę życia lub śmierci. Więc każdy, kto chciał się poczuć bezpiecznie i stać go było na opłacenie rosnącego z dnia na dzień czynszu, przeprowadzał się właśnie tam. Oprócz króla Stanisława Leszczyńskiego i jego licznej świty, za Kanałem Motławy szukali schronienia również zamożni mieszczanie i wyżsi oficerowie kierujący obroną Gdańska. Dziwne zrządzenie losu sprawiło, że te niepozorne i mało znane wcześniej połacie miasta zostały uwiecznione w annałach Gdańska. A trafiły tam za sprawą wydarzeń, które miały miejsce w nocy z 27 na 28 czerwca 1734 roku. Wtedy to król Stanisław, chcąc uniknąć rosyjskiej niewoli postanowił dyskretnie opuścić oblężone miasto, wybierając na miejsce swojej rejterady tereny leżące w okolicy dworku kupca Beniamina Mackie’go. Znajdowały się one niedaleko Bastionu Ogrodowego ( Herrengarten), przy ulicy Reutergasse ( Rajtarska – obecnie Sadowa). Tereny te był bardzo dobrze znane królowi, gdyż często odwiedzał ambasadora Francji Antonie markiza de Monti, który w czasie oblężenia Gdańska właśnie tam miał swoją kwaterę. Wybór miejsca ucieczki znajdującego się na odludziu był niezmiernie ważny, gdyż całe przedsięwzięcie chciano utrzymać w głębokiej tajemnicy. Wprawdzie król, na co dzień mieszkał w wytwornej rezydencji hrabiego von Dohn΄y mieszczącej się przy Długich Ogrodach, ale ostatnią dobę postanowił spędzić w dworkowej kwaterze ambasadora Montiego, gdzie trwały intensywne przygotowania do ucieczki. Chcąc ukryć królewską tożsamość odziano go w siermiężne szaty żuławskiego chłopa i mocno znoszone żołnierskie buty W późnych godzinach nocnych, w towarzystwie adiutanta (kapitana Steinflichta) Leszczyński dotarł do miejskiej fosy. U podnóża obronnych wałów czekała na niego niepozorna łódka, a w niej dwóch miejscowych przewoźników, którzy pomogli królowi opuścić zagrożone tereny. Dramatyczna, trwająca aż sześć dni eskapada zakończyła się szczęśliwym dotarciem króla do Kwidzyna, a jej przebieg mógłby posłużyć za scenariusz do przygodowego filmu

Referencja: