Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Artyleryjskie Warsztaty

Po zakończeniu wojen napoleońskich Gdańsk ponownie wrócił pod berło królów pruskich i stał się wielkim miastem garnizonowym.. Wśród oddziałów armii pruskiej, jakie rozmieszczono na początku XIX wieku w gdańskiej twierdzy, oprócz pułków piechoty, znalazły się także jednostki artylerii polowej i fortetecznej. Wojska te potrzebowały militarnego zaplecza technicznego, którego dotąd w Gdańsku nie było. Stąd wynikała konieczność budowy wojskowej rusznikarni, gdzie byłby naprawiany sprzęt artyleryjski. Już w 1818 roku na parceli leżącej u zbiegu obecnych ulic: Ułańskiej i Łąkowej powstaje duży warsztat rzemieślniczy pracujący na potrzeby gdańskiego garnizonu. Ponieważ jego „moce produkcyjne” nie nadążają za rosnącymi potrzebami, w roku1848, tuż obok -  przy ulicy Sadowej, powstaje nowoczesna manufaktura zbrojeniowa. Inicjatorem budowy „Królewskich Warsztatów Artyleryjskich” ( Königliche Artilleriewerkstatt), gdyż tak się oficjalnie odtąd nazywały, był komendant Twierdzy Gdańsk – gen Adolf von Grabow. Następna okazja do rozbudowy zakładów remontujących sprzęt artyleryjski nadarzyła się 1873 roku, kiedy do Gdańska dotarły pieniądze pochodzące z kontrybucji, jaką Francja musiała wypłacić Prusom po przegranej przez siebie wojnie. Królewskie warsztaty zostały wówczas wyposażone w maszyny i urządzenia, przy których mogło pracować nawet tysiąc pracowników, zdolnych nie tylko remontować, ale również produkować nowe działa i armaty. Był to podówczas trzeci, co do wielkości zakład pracy w Gdańsku. Po I wojnie światowej, na skutek demilitaryzacji Wolnego Miasta, warsztaty musiały przestawić się na „cywilne tory”. Nowi właściciele reprezentujący międzynarodowy kapitał (angielsko -niemiecko –polski) - pod nazwą „Couronne” - uruchomili tam produkcję puszek do konserw oraz wyrobów emaliowanych, a w części niewykorzystanych pomieszczeń rozpoczęli montaż samochodów marki „ Hudsexway”.
Po 1945 roku nastąpiło upaństwowienie zakładów, które pod nazwą - Fabryka Opakowań Blaszanych, utrzymały przedwojenny profil produkcji. Popularna „ Blaszanka” działała na Dolnym Mieście przez wiele powojennych lat. Uległa likwidacji na przełomie wieku XX i XXI, zaś nowy właściciel uzyskał zgodę na rozbiórkę większości produkcyjnych obiektów. Tylko dzięki decyzji miejskiego konserwatora zabytków udało się zachować dwa fabryczne budynki, wzniesione w II połowie XIX wieku. Niestety oba znajdują się w fatalnym stanie, a szukać ich należy w południowej pierzei ulicy Sadowej.