Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Leśne Obserwatorium

Najbardziej znamienitym przedstawicielem rodu Hewelków, obecnego w Gdańsku od początku XVI wieku, był Jan, który zgodnie z ówczesną modą do latynizacji nazwisk zmienił swoje rodowe miano na Heweliusz. Ponieważ całe życie poświęcił dwóm profesjom, potoczne powiedzenie - najlepszy piwowar wśród astronomów i największy badacz nieba pośród browarników - jest jak najbardziej słuszne. Większość systematycznych badań dotyczących: komet, gwiazd oraz Słońca i Księżyca prowadził w obserwatorium umieszczonym na dachach własnych kamienic, zlokalizowanych na Starym Mieście przy ulicy Korzennej. Z tego powodu, że część przyrządów o większych gabarytach nie mieściła się w domowej "postrzegalni planet", zmuszony był umieścić je poza murami miasta. Do tego celu wykorzystywał własne posiadłości leżące w okolicy Gdańska - zarówno Łąki Młodomiejskie (obecnie Plac Solidarności) jak i Dolinę Radości. Od 1663 roku, kiedy poślubił młodszą o 36 lat Elżbietę - córkę zamożnego kupca Mikołaja Koopmanna, często zaglądał do podgdańskiego Otomina, który był własnością jego teścia. Właśnie tam - wśród leśnej głuszy - w obserwacjach letniego nieba, bardzo często pomagała mu małżonka, pilna współpracownica jego naukowych badań. Kończąc opowieść o Elżbiecie i Janie należy koniecznie wspomnieć o tym, że było to wyjątkowo udane małżeństwo - partnerskie i kochające się nawzajem. Pobłogosławione gromadką dzieci, z których wiek dorosły osiągnęły trzy córki. Natomiast jedyny syn - również Jan - nie dożył pierwszego roku życia.