Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Podwójna Elekcja

Niedzielny poranek 20 września 1733 roku rozpoczął się w Gdańsku przy dźwiękach trąb, warkocie bębnów, niekończących się salwach armatnich i biciu wszystkich miejskich dzwonów. Właśnie w taki uroczysty i radosny sposób włodarze nadmotławskiego grodu obwieścili gdańszczanom, że Stanisław Leszczyński został obrany królem Polski. Powszechna euforia trwała zaledwie kilkanaście dni, do czasu, kiedy z Warszawy nie nadeszła złowroga wieść, iż pod osłoną rosyjskich bagnetów, garstka przeciwników Leszczyńskiego obwołała królem Polski Augusta III Sasa. Wobec podwójnej elekcji Rada Miasta niestety nie zachowała tradycyjnej ostrożności i jednoznacznie opowiedziała się po stronie Leszczyńskiego, a także udzieliła mu schronienia w Gdańsku, co w konsekwencji przyniosło tragiczne skutki dla miasta i jego mieszkańców. Wprawdzie najbliższe miesiące nie zapowiadały zbliżającej się tragedii, gdyż gdańszczanie spodziewając się długotrwałego oblężenia, solidnie przygotowali się do obrony. Zwiększono stan garnizonu o 4 tys. najemnych żołnierzy oraz powołano pod broń kilka tysięcy mieszczan. Zgromadzono również wystarczające zapasy żywności i amunicji. Zarówno 30 tysięczne wojska rosyjskie, które pojawiły się pod Gdańskiem w lutym 1734 roku, jak i przybyłe miesiąc później posiłki saskie (około 10 tys.) - w pierwszych tygodniach oblężenia nie odnosiły znaczących sukcesów. Dopiero sprowadzenie ciężkich dział o dużym wagomiarze i rozpoczęcie w ostatnich dniach kwietnia intensywnego ostrzału Głównego i Starego Miasta spowodowało śmiertelne zagrożenie dla Gdańska. Ponieważ zasięg rosyjskiej artylerii nie obejmował wschodnich kwartałów miasta, więc kto żyw szukał schronienia na Dolnym Mieście. Również król Stanisław, który początkowo zajmował tradycyjnie przynależne monarchom lokum przy Długim Targu 1-3, przestraszony spadającymi w pobliżu pociskami, przeniósł się do rezydencji pruskiego arystokraty –hrabiego von Dohny - usytuowanej w południowej pierzei ulicy Długie Ogrody.
Nieustannie bombardowane miasto przeżywało chwile grozy. Pełną waleczności i wytrwałości postawę gdańszczan podtrzymywała nadzieja, że w końcu nadejdzie pomoc obiecywana przez króla Francji Ludwika XV – bądź co bądź zięcia króla Stanisława Leszczyńskiego. Rzeczywiście, w połowie maja pojawiły się okręty, które przywiozły, około 1 tys. francuskich żołnierzy. Jednakże niemrawe próby przebicia się do oblężonego Gdańska zakończyły się klęską.Przedwczesne poddanie się zarówno Francuzów, jak i Twierdzy Wisłoujście spowodowało, że sytuacja miasta stała się beznadziejna. Trudno się więc dziwić, iż 21 lipca 1734 przyjęto warunki kapitulacji i oddano Gdańsk w ręce feldmarszałka Münnicha -dowódcy wojsk rosyjskich.