Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Prawo Miecza

Wystawiony przez wielkiego mistrza Ludolfa Königa w 1342 roku przywilej lokacyjny, nadający Gdańskowi prawo chełmińskie, określał zasady, na jakich mogła działać miejska gmina. Uzyskane wówczas prawo do wznoszenia budowli obronnych (ius fortalliti) zapewniało bezpieczeństwo zewnętrzne. Natomiast nadanie miastu immunitetu sądowego, zarówno w sprawach cywilnych jak i karnych, pozwalało utrzymać w nadmotławskim grodzie ład wewnętrzny. Gdański wymiar sprawiedliwości został potraktowany w sposób szczególny, gdyż otrzymał "ius gladii", czyli prawo miecza, pozwalające karać przestępców "na gardle" i "na ciele", czym nie mogło poszczycić się wiele innych miast, lokowanych na wzór Chełmna. Naturalną konsekwencją takiego przywileju było uprawnienie do posiadania własnego kata, jako egzekutora miejskich wyroków, który w myśl tego prawa mógł się posługiwać "szlachetnym" mieczem, a nie "plebejskim" toporem. Gdańsk, podobnie jak inne krzyżackie miasta, zatrudniając "krwawego mistrza" zawierał z nim formalny kontrakt, który szczegółowo określał zakres obowiązków "małodobrego". Stosownie do gdańskiego zwyczaju, obowiązującego od połowy XIV wieku, w dniu obejmowania urzędu przez miejskiego egzekutora, otrzymywał on od burgrabiego, "historyczny" miecz, którym w Gdańsku, od niepamiętnych czasów, wykonywano wszystkie wyroki ścięcia. Ten sposób pozbawienia życia uważano powszechnie za najmniej hańbiący, a egzekucja odbywała się przed Dworem Artusa, gdzie karano szlachetnie i sławetnie urodzonych, albo na Targu Węglowym, gdzie pozbawiano głów wszystkich pozostałych. Skazaniec ubrany w białą "śmiertelną" koszulę, z obnażoną szyją, klęcząc "na gołej ziemi" czekał na katowski cios. Ścięcie mieczem było w Gdańsku jedyną forma egzekucji, podczas której delikwent nie tracił czci i mógł być pochowany w poświęconej ziemi.