Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Różany Gaj

Białe, żółte i czerwone. Najczęściej pnące z drobnymi kwiatostanami skupionymi w ogromnych pękach. Róże, bo o nich mowa, dominowały w ogrodach przedwojennej Gdyni - szczególnie na Kamiennej Górze. Inicjatorem powstania pełnego kwiatów gdyńskiego letniska była spółka akcyjna założona w Warszawie w 1920 roku pod nazwą -  Pierwsze Polskie Towarzystwo Kąpielisk Morskich. Głównym celem działania tego stowarzyszenia było wybudowanie na piaszczystych zboczach Kamiennej Góry dzielnicy pensjonatowo - willowej. Jednym z pierwszych mieszkańców tego ekskluzywnego osiedla, który różami ozdobił własny ogród był Wacław Sieroszewski, znany pisarz, podróżnik i dziennikarz. W młodości wiele lat spędził na zesłaniu. W syberyjskiej chacie śnił o domku stojącym nad brzegiem Bałtyku, w otoczeniu czerwonych róż. Swoje marzenia zrealizował w 1922 roku, budując według projektu warszawskiego architekta Tadeusza Zielińskiego willę "Kadrówka". Ponieważ kwietniki właścicieli sąsiednich letniskowych domów: "Baśka", "Mewa", "Kopciuszek" i "Sokola", również zostały obsadzone w przeważającej większości różami, gdynianie zaczęli nazywać Kamienną Górę - "Różanym Gajem". Ta trafna nazwa tak sopodobała się kresowej arystokratce Lubomirze Dwochowskiej, która budując w 1929 roku dla swojej rodziny duży pensjonat nazwała go " Różanym  Gajem" i oczywiście całą posesję obsadziła czerwonymi różami.Szkoda, że ten gdyński zwyczaj obowiązywał tylko do 1939 roku i że, dzisiejsi mieszkańcy Kamiennej Góry nie kultywują gremialnie " różanej" tradycji.