Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Sopocki Malbork

W miejscu, gdzie nadmorska promenada krzyżuje się z ul. Chrobrego, trudno nie zauważyć dużej willi stojącej na sporej parceli otoczonej żywopłotem z wiecznie zielonych cisów. Od kilku lat mieści się tutaj siedziba firmy Cadena, której właścicielem jest Wojciech Gawdzik. Warto zatrzymać się chociaż na chwilę i zwrócić uwagę na jej wygląd. Elewacje z surowej cegły oraz ozdobne detale wyraźnie nawiązują do architektury gotyckiej. Najbardziej oryginalna jest jednak fasada wschodnia, ta od strony morza. Dwie wieżyczki, flankujące część środkową, na tle monumentalnego namiotowego dachu do złudzenia przypominają malborski Pałac Wielkich Mistrzów. Dzieje tej wykwintnej rezydencji obfitują w dramatyczne wydarzenia. Została zbudowana w 1909 r. według projektu znanego sopockiego architekta Adolfa Bielefelda dla Emmy i Friedricha Basnerów. Od początku pełniła funkcję prywatnego muzeum, w którym właściciel eksponował swoją największą w tej części Europy kolekcję gdańskich dzieł sztuki i rzemiosła artystycznego. Basner pozyskiwał środki na swoje hobby prowadząc dużą firmę, która zajmowała się handlem zbożem oraz kupnem i sprzedażą nieruchomości. Pożyczał także pieniądze pod zastaw dzieł sztuki. Klientów szukał głównie w sopockim kasynie, gdzie przesiadywał całymi dniami. Bardzo szybko hazard stał się jego nową namiętnością, a ponieważ nie miał szczęścia,szybko stracił cały majątek. Willa została przejęta przez wierzycieli, którymi była arystokratyczna rodzina von Grassów, a pechowy kolekcjoner ostatnie lata swojego życia spędził w skrajnej nędzy.