Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Targ Wąchany

W 1896 r. nadburmistrz Gdańska Carl Adolf Baumbach przeniósł cały gdański handel " na świeżym powietrzu" w jedno miejsce, w okolice nowo wybudowanej Hali Targowej przy ul. Podwale Staromiejskie. Zlikwidowano wówczas kilkanaście oddzielnie funkcjonujących miejsc targowych obecnych w mieście od stuleci: między innymi: Targ Konny, Kaszubski, Kapuściany, Koszykowy Na Poziomki, Rakowy, Tandeta, itd. Zniknął wówczas także Targ Wąchany, który od prawie 300 lat znajdował się na zapleczu Dworu Artusa w miejscu gdzie kończy się ul. Piwna a zaczyna Chlebnicka. Na niewielkim placyku sprzedawano artykuły spożywcze, które szybko ulegały zepsuciu, czyli warzywa, owoce, masło, mleko oraz śmietanę kwaśną i słodką. Produkty te dostarczano codziennie z najbliższych okolic Gdańska, głównie z Długich i Nowych Ogrodów. Handlarki-przekupki zapewniały oczywiście, że ich towar jest doskonałej jakości, ale gdańszczanki wolały sprawdzić to własnym nosem. Stąd nietypowa i trochę żartobliwa nazwa- Targ Wąchany ( Schnűffelmarkt).