Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Tragiczny Rok

Zima w 1709r. zaczęła się bardzo wcześnie. Już w listopadzie roku poprzedniego spadł obfity śnieg a tuż po świętach Bożego Narodzenia chwycił duży mróz i trzymał aż do połowy maja.
( Pierwszy statek zawinął do gdańskiego portu dopiero 11.V.1709 r.) Ostra i długa zima spowodowała wymarznięcie zasiewów ozimych oraz drzew owocowych. Z powodu "przyduchy" wyginęły ryby. Niestety, wyczekiwane z utęsknieniem ciepłe dni przyniosły epidemię dżumy. Była to straszna choroba. Przenoszona przez okrętowe szczury, w pierwszej kolejności atakowała portowe miasta. Bardzo wysoka gorączka, niewyobrażalne bóle głowy i mięśni, trudne do opanowania dreszcze oraz niekończące się napady kichania.( Zwyczaj życzenia "na zdrowie" po kichnięciu pochodzi z czasów, kiedy Europę nawiedzały epidemie dżumy). Choroba atakowała także węzły chłonne, które "puchły w oczach" a pękając wydzielały cuchnącą ropę. Chory umierał w wielkich męczarniach po upływie dwóch lub trzech dni. Ponieważ "cudownym" lekiem zalecanym przez lekarzy i znachorów był tytoń, więc wszyscy bez wyjątku palili fajki. Zaraza poczyniła nieodwracalne spustoszenia. Zmarła prawie połowa mieszkańców miasta, a Gdańsk nigdy już nie odzyskał swojej dawnej świetności."Złoty wiek" minął bezpowrotnie.