Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Wielka Karczma

Trzecim w kolejności dygnitarzem cysterskiego zgromadzenia zakonnego - po opacie i przeorze - był szafarz, potocznie zwany ekonomem. Nadzorował sprawy gospodarcze i dbał o odpowiednie zaopatrzenie szafarni czyli spiżarni klasztornej. Zajmował się również sprzedażą produktów rolnych i leśnych, wyprodukowanych w zakonnych folwarkach. Zawierane transakcje wymagały żmudnych i długotrwałych negocjacji, trwających czasami kilka dni. Przyjezdni kupcy mieli wówczas kłopot ze znalezieniem odpowiedniego miejsca noclegowego. Dlatego z inicjatywy opata Dawida Konarskiego gdańszczanin Georg Ochs zbudował pod koniec XVI wieku duży zajazd z wygodnymi pokojami gościnnymi i gospodą. Piętrowy budynek posadowiono w południowej pierzei oliwskiego rynku przy starej drodze do Gdańska. Natomiast tylną część działki zabudowano obiektami gospodarczymi, takimi jak: stajnie, wozownie i kuźnie. Właściciel nazwał nowy obiekt "Wielką Karczmą", chociaż używano również określenia "Karczma Przed Klasztorem". Zajazd miał duże powodzenie a wyjątkowymi klientami byli braciszkowie z pobliskiego opactwa. W XVII wiecznych kronikach dokładnie opisano przypadek konwersa Michała Kocha, częstego gościa oliwskiej karczmy, który mimo wielu kar, takich jak karcer czy chłosta, nie wyzbył się zgubnego karcianego nałogu. W XVIII wieku przy Wielkiej Karczmie zlokalizowano przystanek Poczty Dyliżansowej kursującej dwa razy w tygodniu na trasie Gdańsk - Berlin. Podróżni mieli do dyspozycji pokoje noclegowe o zróżnicowanym standardzie: najtańszy na podłodze za 3 grosze, a najdroższy w osobnym pokoju, na parterze z oknami od frontu kosztował aż 45 groszy. Początek XX wieku przyniósł kres istnienia zajazdu i karczmy. Na piętrze urządzono mieszkania a cały parter przebudowano na duży sklep kolonialny, w którym Otto Neumann sprzedawał luksusowe artykuły spożywcze.

Obecnie, w miejscu gdzie stała " Wielka Karczma" ( róg ul. Leśnej i Starego Rynku) znajduje się trzygwiazdkowy hotel o nazwie "Pensjonat"