Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Żeglarski Przytułek

Portowy charakter Gdańska powodował, że ludzie morza stanowili jego liczną i ważną, wręcz nieodzowną miejską społeczność. Wśród mieszkańców miasta mających na co dzień do czynienia z morskim żywiołem, spotykamy nie tylko wywodzących się plebsu marynarzy, ale również reprezentantów zamożniejszych warstw gdańskiego społeczeństwa: bosmanów, sterników czy kapitanów zwanych szyprami. Tak znaczna grupa gdańszczan, narażona podczas nieustannych morskich podróży na liczne choroby oraz nieszczęśliwe wypadki, potrzebowała miejsca, gdzie mogłaby znaleźć rzetelną opiekę medyczną. Instytucja, która spełniała powyższe wymagania pojawiła się w Gdańsku w 1414 roku. Dzięki fundacji wielkiego mistrza Henryka von Plauena, na terenach leżących pomiędzy Starym a Młodym Miastem, powstał przytułek dla samotnych, zubożałych oraz chorych i niesprawnych żeglarzy. W akcie erekcyjnym obok domu opieki erygowano również kaplicę szpitalną, która szybko przekształciła się w kościół pod wezwaniem św. Jakuba. W dokumencie powołującym do życia "marynarski" przytułek określono także, kto może zostać pensjonariuszem szpitala. Niestety wśród szczęśliwców znaleźli się wyłącznie szyprowie i właściciele statków. Zgodnie z ówczesną praktyką do przytułku przyjmowano za darmo tylko 13 pacjentów, natomiast cała reszta musiała opłacać swój pobyt żywą gotówką lub zapisami testamentowymi. Bezpośredni nadzór nad placówką sprawowało 4 prowizorów, pełniących swoją funkcję honorowo i kontrolowanych przez 2 rajców miejskich, nazywanych z tego powodu "panami szpitalnymi" (Hospital-Herren). Wśród wszystkich zarządców żeglarskiego przytułku, sprawujących tę funkcję przez cały okres jego istnienia, najbardziej znanym był Arndt Dickmann - dowódca polskiej armady w bitwie pod Oliwą. Mimo wzlotów i upadków, szpital św. Jakuba, funkcjonował ponad 500 lat. Kres szpitalnej działalności prowadzonej przez tę pożytecznną placówkę położyła ostatnia wojna, gdyż po 1945 roku gospodarzem szpitalnych obiektów został - w ramach rekompensaty za mienie utracone na Wschodzie - Zakon Braci Mniejszych, potocznie nazywanych kapucynami.