Chomiczki

Pochodzenie słowa "chomiczki" jest łatwe do odgadnięcia. Wystarczy przeczytać moje nazwisko. Już od najmłodszych lat zwracano się do mnie "chomik" lub "chomiczek". Tego ostatniego określenia używali koledzy i przyjaciele, uważając że idealnie pasuje do mojej "mikrej" postury.

Pasją, której oddaję się od kilkunastu lat jest poszukiwanie - w dostępnych źródłach - mało znanych wydarzeń, które miały miejsce na Pomorzu. W tym miejscu chciałbym je publikować. Krótkie historyjki, które, jak sądzę, przedstawię w sposób lekki, łatwy i przyjemny, będą dotyczyły zarówno przeszłości jak i teraźniejszości. Będzie tak jak w życiu. Czasami wesoło, czasami smutno.

Poszczególne teksty pogrupowałem w dobranych terytorialnie " szufladkach" w taki sposób, żeby każdy chomiczek został przypiany do miejsca, którego dotyczy.

Żołnierska Wigilia

Polscy żołnierze pełniący służbę wartowniczą na Westerplatte szczególnie uroczyście obchodzili Święta Bożego Narodzenia. Kolacja wigilijna skupiała przy wspólnym stole wszystkich, bez wyjątku, członków załogi Wojskowej Składnicy Tranzytowej w W.M.G. Niezależnie od stanowiska i stopnia wojskowego, od komendanta do szeregowca, razem zasiadali do świątecznej kolacji. Co roku honorowym gościem był szef Wydziału Wojskowego Komisariatu Generalnego R.P. w Wolnym Mieście. Ponieważ większość wojskowych pochodziła z centralnych i wschodnich terenów naszego kraju, więc serwowane potrawy były typowo polskie. Wśród 12 postnych potraw można było znaleźć: m.in. barszcz czerwony z uszkami, pierogi z kapustą i grzybami, ryby smażone lub w galarecie, mak z bakaliami i kompot z owoców pochodzących z własnego sadu.. Po kolacji wszyscy przechodzili do kaplicy ( od 1936 r. znajdowała się w koszarach), gdzie "Pasterkę" odprawiał ksiądz Leon Bemke, palotyn mieszkający w Gdańsku, prefekt Polskich Szkół Handlowych oraz kapelan "westerplatczyków".