Markowe Uliczki

Krótka i Długa, Wysoka i Niska, Wesoła i Smętna, Biała i Czarna, Prosta i Krzywa, Sucha i Mokra, Otwarta i Zamknięta, Daleka i Bliska, Szeroka i Wąska... przepraszam, żadna z gdańskich ulic nie jest "wąska". Wszystkie są, ciche, spokojne, sielskie, dobre, urocze, jasne, przyjemne, szczodre, zacne i dzielne. Jeżeli ktoś będzie miał wyjątkowe szczęście to trafi na Miłą lub nawet Miłosną. Pechowcy ( gdzież ich nie ma), zapewne przez pomyłkę, znajdą się na Głuchej, Grząskiej, Gnilnej, Pustej, Zimnej lub ... Mylnej. Oczywiście mógłbym tak wymieniać bez końca, gdyż w Gdańsku jest ponad 1600 ulic. Każda z nich ma własną nazwę, jedyną i niepowtarzalną. Oprócz miana mają także i "dusze". Zarówno te, które w pejzażu miasta istnieją już kilkaset lat jak i te całkiem młode, wytyczone i nazwane całkiem niedawno. Ponieważ, jak sądzę, wiem o swoim mieście sporo, spróbuję opowiedzieć o klimatach gdańskich uliczek trochę inaczej niż dotąd czyniono. Dobór będzie całkowicie subiektywny, gdyż podmiotem moich opowieści będą ulice, które znam i lubię, oraz te, o których mogę opowiedzieć coś ciekawego. Krótkie teksty opisujące poszczególne trakty, uzupełnię fotografiami oraz stosownym fragmentem planu Gdańska.

A B C D E F G H I J K L Ł M N O P R S T U W Z Ż


Czerwona Mysz

Głównym powodem drastycznego zmniejszenia się żydowskiej społeczności Wolnego Miasta Gdańska - w latach trzydziestych wynosiła kilkanaście tysięcy, natomiast 1.IX.1939 r. zmalała do około 1500 osób - była bezpardonowa nagonka antysemicka zastosowana przez gdańskich hitlerowców. Polegała ona na pozbawieniu elementarnych praw wszystkich wyznawców religii mojżeszowej, którzy chcąc ratować własne życie musieli szybko uciekać z Gdańska. Ten masowy eksodus - indywidualny i grupowy - spowodował, że większość żydowskich mieszkańców rozproszyła się po całym świecie. Najczęściej emigrowano do Palestyny, ale sporo gdańskich Żydów wyjechało również do Stanów Zjednoczonych, Anglii oraz Ameryki Południowej. Ci, którzy z powodu podeszłego wieku, choroby lub braku paszportu lub wizy nie opuścili miasta, zostali wyrzuceni z własnych mieszkań i osadzeni w tzw. gettcie budynkowym zlokalizowanym na Wyspie Spichrzów - w spichlerzu o nazwie "Czerwona Mysz". W latach 1940-45, przez "gdańskie getto", które mieściło się przy ulicy Mysiej, pod numerem 7 (obecnie Owsiana), przewinęło się kilkaset osób. Z tego miejsca wywożeni byli na zagładę do: Stutthofu, Bydgoszczy, Teresina lub Oświęcimia a także ładowani na barki i topieni w morzu. Końca wojny doczekało zaledwie kilkanaście gdańszczanek i gdańszczan, którzy w swoim życiu religijnym kierowali się wskazaniami Tory i Talmudu.

Dzisiaj próżno szukać śladów po spichlerzu "Czerwona Mysz". Jego ruiny, podobnie jak pozostałości po innych budynkach stojących w pobliżu, usunięte zostały w latach 50, kiedy to przy ulicy Owsianej urządzano miejskie targowisko. Miejmy nadzieję, że miejsce, gdzie kiedyś znajdowało się żydowskie getto, zostanie w najbliższym czasie uhonorowane chociażby pamiątkową tablicą.

Czerwona Mysz
Czerwona Mysz
Czerwona Mysz