Markowe Uliczki

Krótka i Długa, Wysoka i Niska, Wesoła i Smętna, Biała i Czarna, Prosta i Krzywa, Sucha i Mokra, Otwarta i Zamknięta, Daleka i Bliska, Szeroka i Wąska... przepraszam, żadna z gdańskich ulic nie jest "wąska". Wszystkie są, ciche, spokojne, sielskie, dobre, urocze, jasne, przyjemne, szczodre, zacne i dzielne. Jeżeli ktoś będzie miał wyjątkowe szczęście to trafi na Miłą lub nawet Miłosną. Pechowcy ( gdzież ich nie ma), zapewne przez pomyłkę, znajdą się na Głuchej, Grząskiej, Gnilnej, Pustej, Zimnej lub ... Mylnej. Oczywiście mógłbym tak wymieniać bez końca, gdyż w Gdańsku jest ponad 1600 ulic. Każda z nich ma własną nazwę, jedyną i niepowtarzalną. Oprócz miana mają także i "dusze". Zarówno te, które w pejzażu miasta istnieją już kilkaset lat jak i te całkiem młode, wytyczone i nazwane całkiem niedawno. Ponieważ, jak sądzę, wiem o swoim mieście sporo, spróbuję opowiedzieć o klimatach gdańskich uliczek trochę inaczej niż dotąd czyniono. Dobór będzie całkowicie subiektywny, gdyż podmiotem moich opowieści będą ulice, które znam i lubię, oraz te, o których mogę opowiedzieć coś ciekawego. Krótkie teksty opisujące poszczególne trakty, uzupełnię fotografiami oraz stosownym fragmentem planu Gdańska.

A B C D E F G H I J K L Ł M N O P R S T U W Z Ż


Na Zbytki

Zaciśnięcie oblężniczego pierścienia wokół Gdańska w marcu 1945 roku pozwoliło sowieckim samolotom startującym z pobliskich polowych lotnisk rozpocząć conocne naloty na miasto. Wyjątkowo zaciekle atakowane było Śródmieście a szczególnie intensywnie, burzące i zapalające bomby spadały na kwartał położony pomiędzy ulicami: Ogarną, Słodowników, Podwalem Przedmiejskim i Zbytki. Ta ostatnia uliczka, zabudowana starymi, liczącymi kilka stuleci mieszczańskimi kamienicami, w ciągu tygodnia - pomiędzy 9 a16 marca - stała się jednym, wielkim rumowiskiem i pogorzeliskiem. Zarówno ciasno przylegające do siebie domy, jak i liczne drewniane oficyny i przybudówki paliły się jak pochodnie. Szalejące bezkarnie morze ognia przerzucało się z budynku na budynek, stopniowo ogarniając coraz to nowe połacie tego kwartału miasta. Wśród całkowicie zniszczonych domów znajdował się również kompleks obiektów, zlokalizowanych przy ulicy Ketterhagergasse (Zbytki) pod numerem 3/5, mieszczących redakcję i drukarnię popularnej gdańskiej gazety "Danziger Zeitung". Dziennik ten, należący do najlepiej redagowanych pism w dziejach gdańskiej prasy, nieprzerwanie od 1866 roku ukazywał się właśnie w tym miejscu a jego twórcy i redaktorzy - Albert Wilhelm Kafemann i Heinrich Rickert - przez wiele lat skutecznie kształtowali opinię gdańskiego społeczeństwa. Oni też wymyślili łacińskie motto "Nec temere - Nec timide" (Ani zuchwale - ani bojaźliwie), które umieścili w winiecie pisma obok dwu gdańskich lwów.

Przemierzając obecnie przestrzeń tego miejskiego traktu można bez trudu zauważyć fragmenty gotyckiego muru obronnego, świadczące niewątpliwie o "starożytnym" pochodzeniu tej ulicy. Rzeczywiście, uliczka ta została wytyczona w drugiej połowie XIV wieku i zawsze nosiła taką samą nazwę, - Ketterhagergasse (Zbytki) - co nawiązywało do istniejącego w tym miejscu - lupanaru, czyli przybytku "męskich zbytków".

Na Zbytki
Na Zbytki
Na Zbytki