Markowe Wanogi

Róża Ostrowska i Izabella Trojanowska w "Bedekerze Kaszubskim" piszą tak: "Wanoga to wędrowiec, włóczęga, czasem zwany też wanożnikiem. Tym, którzy wanożą, czyli wędrują po Kaszubach, proponujemy mianem wanogi zastąpić sztywne i ogólnikowe miano turysty."

Wanoga to także krótka wyprawa krajoznawcza, wycieczka piesza, rowerowa, samochodowa, ale również spływ kajakowy.

Samotne włóczęgi zaprowadziły mnie do Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego, gdzie w 1991r. wraz z przyjaciółmi założyłem klub turystyczny "Wanożnik".
Nieprzerwanie od piętnastu lat peregrynujemy wspólnie po całym Pomorzu nie omijając Trójmiasta. Właśnie takie krajoznawcze wyprawy będę ilustrował zdjęciami oraz uzupełniał przewodnickim komentarzem.

Ptasi Raj - 2009.10

Niestety, ale już jesienna aura przywitała uczestników wyprawy zorganizowanej przez klub "Wanożnik", której głównym zadaniem było poznanie najcenniejszych walorów przyrodniczo-krajoznawczych Wyspy Sobieszowskiej. Porywisty, momentami wręcz huraganowy wiatr nie zachęcał do opuszczenia przytulnego pensjonatu "Wisienka", w którym zatrzymaliśmy się na dwudniowy pobyt. W sobotnie popołudnie, opatuleni od stóp do głów, wybraliśmy się do Świbna, aby zobaczyć miejsce, w którym królowa polskich rzek wpada do Bałtyku. Końcowy fragment ujścia Wisły zajmuje, istniejący od 1991 roku, rezerwat ornitologiczny "Mewia Łacha". Jego podstawowym zadaniem jest ochrona miejsc lęgowych ginących gatunków rybitw i mew oraz opieka nad wymierającymi roślinami słonolubnymi. Zatrzymaliśmy się także przy potężnym głazie narzutowym, zlokalizowanym w pobliżu przystani promowej, upamiętniającym projektantów (radcy budowlani: Alsen i Fahl)oraz budowniczych pracujących w firmie Phillip Holzmann. Właśnie oni, w latach 1889-1895, wykopali siedmiokilometrową rynnę - nazwaną Przekopem, którą Wisła popłynęła prosto do morza. Wyprostowanie ujściowego odcinka rzeki oraz odcięcie od jej głównego nurtu ramion bocznych (Szkarpawy, Leniwki i Nogatu) przyniosło błogosławione skutki. Od ponad 100lat Żuławy Wiślane nie nawiedziła żadna katastrofalna powódź, co wcześniej zdarzało się bardzo często.

Siąpiący kapuśniaczek nie popsuł radosnego nastroju uczestników wyprawy i 10 kilometrowy marsz powrotny - leśnymi ścieżkami - do Sobieszowa przebiegł błyskawicznie. Tym bardziej, że pochłonięci nieplanowanym wcześniej zbieraniem grzybów nie spoglądaliśmy, co chwilę na zegarki. Jak zawsze "królem grzybobrania" został Adam Kak, który ma nieprawdopodobną umiejętność znajdowania największych okazów.

Wieczorem, pomimo fizycznego zmęczenia, ochoczo zasiedliśmy do biesiadnego stołu. Smacznego jadła i rozgrzewających napitków wystarczyło do białego rana a oprawę muzyczną zapewnili gitarzyści: Jola Muzińska i Krzysiek Tersa, oraz akordeonista - Marek Chomicki
Słoneczne, ale nadal wietrzne niedzielne przedpołudnie poświęciliśmy na poznanie zachodniej części Wyspy Sobieszowskiej. Spacerując, z duszą na ramieniu, po wąskiej kamiennej grobli, trzymającej w ryzach nurt Wisły Śmiałej, przypomnieliśmy sobie dramatyczne wydarzenia z 1840 roku, kiedy to spiętrzone wiślane wody przerwały wał wydmowy i znalazły nową drogę do morza. Będąc w Górkach Wschodnich nie sposób ominąć rezerwat faunistyczny "Ptasi Raj", więc uczestnicy wyprawy bez wahania spenetrowali to królestwo ptactwa wodnego i błotnego położonego nad przymorskimi jeziorami: Messyńskim i Karaś.

Ptasi Raj - 2009.10
Ptasi Raj - 2009.10
Ptasi Raj - 2009.10
Ptasi Raj - 2009.10
Ptasi Raj - 2009.10
Ptasi Raj - 2009.10
Ptasi Raj - 2009.10
Ptasi Raj - 2009.10
Ptasi Raj - 2009.10