Markowe Wanogi

Róża Ostrowska i Izabella Trojanowska w "Bedekerze Kaszubskim" piszą tak: "Wanoga to wędrowiec, włóczęga, czasem zwany też wanożnikiem. Tym, którzy wanożą, czyli wędrują po Kaszubach, proponujemy mianem wanogi zastąpić sztywne i ogólnikowe miano turysty."

Wanoga to także krótka wyprawa krajoznawcza, wycieczka piesza, rowerowa, samochodowa, ale również spływ kajakowy.

Samotne włóczęgi zaprowadziły mnie do Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego, gdzie w 1991r. wraz z przyjaciółmi założyłem klub turystyczny "Wanożnik".
Nieprzerwanie od piętnastu lat peregrynujemy wspólnie po całym Pomorzu nie omijając Trójmiasta. Właśnie takie krajoznawcze wyprawy będę ilustrował zdjęciami oraz uzupełniał przewodnickim komentarzem.

Wokół Jeziora Charzykowskiego - 2007.08.10

Członkowie i sympatycy klubu turystycznego "Wanożnik" postanowili spędzić ostatnie dni kończącego się lata nad Jeziorem Charzykowskim. Mimo że miejscowość Charzykowy jest kolebką polskiego żeglarstwa, a stanice wodne i kluby żeglarskie zdecydowanie dominują w pejzażu tej nadjeziornej osady, nasza grupa zdecydowała się spędzić ten weekend na rowerach. Bazą wypadową był pensjonat "Paradiso".

Sobotnia wyprawa prowadziła wschodnią stroną jeziora. W Funce odwiedziliśmy Harcerskie Centrum Edukacji Ekologicznej, a niesamowite wrażenie zrobiły na nas obiekty pamiętające przedwojennych skautów. W pobliżu Bachorza z wysokiej, urwistej skarpy podziwialiśmy panoramę Jeziora Charzykowskiego, gdzie ze szczególnym zainteresowaniem wysłuchaliśmy opowieści przewodnika o romantycznej wyspie, którą tubylcy nazywają dosadnie "Róbta Co Chceta". Wizyta w Leśniczówce Kokoszka pozwoliła nam spojrzeć z bliska na miejsca lęgowe wielu gatunków ptaków, zlokalizowane przy ujściu Chocińskiej Strugi do Jeziora Karsińskiego. Sporo wysiłku kosztowało nas wjechanie na Psią Górę w pobliżu "Sworów" (tak w języku kaszubskim nazywają się Swornegacie), aby obejrzeć tereny zakupione przez olimpijczyka Mateusza Kusznierewicza, który zamierza w tym miejscu zbudować Żeglarskie Centrum Edukacyjne.

Słońce chowało się już za horyzont, kiedy zmęczeni wracaliśmy na nocleg, a liczniki rowerowe pokazały, że tego dnia przejechaliśmy 42 kilometry. Ponieważ wieczorne spotkanie klubowe trwało tradycyjnie do "białego rana" niedzielna wanoga rowerowa musiała być zdecydowanie krótsza. Wybraliśmy trasę biegnącą przez Tucholski Park Narodowy. Leśne ścieżki i drogi prowadziły nas przez sosnowe lasy (aż 98% drzewostanu) pełne jesiennych grzybów. Przeważały podgrzybki i maślaki, ale zdarzały się także dorodne rydze. Ciepła i słoneczna pogoda zachęcała do częstych postojów w miejscach szczególnie atrakcyjnych krajobrazowo. Równiny sandrowe nie wymagają od kolarzy takiego wysiłku jak wysoczyzny morenowe, więc przejechanie 20 kilometrów nie zajęło nam zbyt dużo czasu. Żegnając się umawialiśmy się na kolejne spotkania klubowe. Październikowe w Lipuszu i listopadowe w Kuźnicy.

Wokół Jeziora Charzykowskiego - 2007.08.10
Wokół Jeziora Charzykowskiego - 2007.08.10
Wokół Jeziora Charzykowskiego - 2007.08.10
Wokół Jeziora Charzykowskiego - 2007.08.10
Wokół Jeziora Charzykowskiego - 2007.08.10
Wokół Jeziora Charzykowskiego - 2007.08.10